Męskie wypalenie. Gdy życie staje się projektem do dowiezienia.

Deadline’y, awanse, targety, budżety. A potem siłownia albo impreza, żeby się wentylować. A potem kolejny cykl. Mężczyźni w Polsce od lat żyją w tym trybie i często są z tego dumni, bo tak właśnie wygląda bycie poważnym facetem, który ogarnia.

Problem w tym, że ten silnik ma swój kres. I zwykle nie ma żadnego alarmu przed tym, jak stanie.

 Męskie wypalenie. Intensywna praca, która znieczula

W gabinecie terapeutycznym wypalenie nie jest widoczne jak na dłoni. Mężczyźni przychodzą z czymś innym: z problemem alkoholowym, z uzależnieniem od pornografii, z konfliktem w związku, z bezsennością. A wypalenie wychodzi dopiero w trakcie rozmowy, kiedy okazuje się, że ten człowiek od pięciu lat nie był na urlopie i właściwie to nie pamięta, kiedy się dobrze wyspał.

Schemat jest uderzająco powtarzalny. Praca na 110%, potem odreagowanie: alkohol, gry, sport do granic wytrzymałości, romanse, zakupy. Rano wstanie i kolejny projekt. Urlop, gdy już się trafi, przynosi pustkę i apatię zamiast odpoczynku. Można to porównać do chomika biegnącego w kołowrotku, który biegnie, bo biega, i nie bardzo wie, kiedy zaczął, ani jak miałby przestać.

Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia wypalenie objawia się trzema rzeczami: wyczerpaniem, z którym nie radzi sobie żadna ilość kawy ani weekendu, rosnącym dystansem do pracy, którą kiedyś się lubiło, i narastającym poczuciem, że cokolwiek się zrobi, i tak za mało. Do tego dochodzi somatyka: bezsenność, bóle głowy, spięty żołądek. Ciało sygnalizuje, że coś jest nie tak, zanim głowa to wogóle zauważy.

Dlaczego tak trudno z tego wyjść

Odpowiedź jest w kulturze, w której mężczyźni dorastają.

Dawaj radę. Nie narzekaj. Sukces to nie miłosierdzie, sukces się wypracowuje. Mierz się z innymi i wygrywaj. Każdy awans, każdy zamknięty deal, każda pozytywna ocena to strzał nagrody, który mózg zapamiętuje i zaczyna wymagać. Z czasem praca przestaje być narzędziem do życia. Staje się jedynym miejscem, w którym mężczyzna czuje, że jest coś wart.

Do tego dochodzi brak granic, bo powiedzenie „nie” szefowi to przecież ryzyko utraty pozycji. I perfekcjonizm, który nie dotyczy tylko pracy, tylko całego życia: siłowni, relacji, wyglądu.

Krzysztof i Paweł. Jeden schemat, dwie wersje

Poniższe opisy to połączenie historii kilku osób. Jeden powtarzalny schemat, nie konkretna sylwetka.

Krzysztof, 42 lata, manager w IT. Trafił do gabinetu z problemem alkoholowym: dwa, trzy piwa wieczorem, żeby zasnąć. To nie problem, prawda? Kiedy zaczęliśmy rozmawiać głębiej, okazało się, że pracuje regularnie po 12 godzin dziennie. Awanse, premie, uznanie, wzorcowy przykład sukcesu. Ale od trzech lat nie był na urlopie z dziećmi. Nie pamiętał dat ich urodzin, zawsze był wtedy jakiś deadline. Żona powiedziała mu, że żyje z cieniem człowieka. Że to jak bycie z bankomatem, nie z mężem. Punkt zwrotny? Jej ultimatum: albo coś się zmieni, albo rozwód. Nie zawał. Nie zwolnienie. Ultimatum partnerki, która miała dość.

Paweł, 45 lat, właściciel firmy, którą zbudował w garażu od zera. Dziesięciu pracowników, milionowe obroty, nieustanne negocjacje i podróże służbowe. Do czasu, kiedy wylądował w szpitalu z podejrzeniem zawału. I kiedy przez kilka tygodni nie mógł pracować, okazało się, że firma funkcjonuje bez niego. Dobrze. Że są ludzie na stanowiskach, którzy po prostu zaczęli robić to, co on dotąd robił sam, kontrolując wszystko w koło. To go zaskoczyło i dało do myślenia: może nie musi aż tak kontrolować. Może naprawdę potrzebuje więcej czasu dla siebie i dla tych, którzy czekają.

Obie te historie łączy to samo zdanie: Myślałem, że takim mężczyzną właśnie trzeba być. Tego ode mnie oczekują.

Konsekwencje pracoholizmu, które widać dopiero z bliska

Statystyki mówią, że 70% mężczyzn z wypaleniem zawodowym ma poważne problemy w związku. 40% rozwodów w środowiskach korporacyjnych wiąże się z pracoholizmem.

Ale to są liczby. W życiu wygląda to tak: syn zamknął się w sobie i ma gorsze oceny. Córka pyta, czy tata jej nie lubi. Żona mówi, że jest asystentką prezesa, nie żoną. A sam mężczyzna, mimo gigantycznego wysiłku, zaczyna robić więcej błędów w pracy, zawala terminy i ryzykuje utratę tego, czemu poświęcił wszystko.

Wypalenie uderza tam, gdzie miała być nagroda.

pracoholizm i wypalenie zawodowe mężczyzn

Być czy robić?

Wielu terapeutów słyszy od klientów podobne pytanie, tyle że postawione na odwrót: nie być czy nie być, tylko być czy robić. Czy moje życie to suma projektów, które dowożę, czy coś więcej?

To pytanie pojawia się zazwyczaj za późno. Kiedy ciało już odmówiło współpracy albo ktoś bliski postawił granicę, której nie można zignorować.

Wyjście z wypalenia nie wygląda jak rewolucja. To ewolucja małymi krokami i zaczyna się od zatrzymania się i postawienia sobie kilku brutalnie szczerych pytań. Kiedy ostatnio powiedziałeś „nie” szefowi? Ile czasu w zeszłym tygodniu poświęciłeś na to, co naprawdę uważasz za ważne: rodzinę, relacje, siebie? Kiedy zrobiłeś coś wyłącznie dlatego, że miałeś na to ochotę?

Jeśli odpowiedzi są niewygodne, to jest właśnie ta diagnoza. I dobra wiadomość: wypalenie to nie wyrok. To informacja, że czas serwisować swoje życie, zanim mechanizm stanie.

Serwisowanie nie oznacza rzucenia wszystkiego i wyjazdu w Bieszczady.  To proste zmiany i małe kroki.Po 18:00 nie otwierasz skrzynki mailowej. W sobotę nie nadganiasz projektów. Raz na jakiś czas mówisz „nie” i testujesz, czy naprawdę wszystko się przez to wali. Zazwyczaj się nie wali. I to jest odkrycie, które wielu mężczyzn opisuje jako zaskakujące.

Do regeneracji  nie potrzeba spa ani tygodniowego urlopu.  Ważniejsza jest nawykowa umiejętnośc zauważania siebie i swoich potrzeb. Wystarczy dziesięć minut spaceru bez telefonu i bez słuchawek. Drzemka pod kocykiem. Lunch z kumplem bez żadnej agendy, nie po to, żeby coś ugrać, tylko żeby posiedzieć i pośmiać się. Drobne rzeczy robią różnicę i są tym bardziej ważne, im bardziej wydają się stratą czasu.

A jeśli wyczerpanie jest już tak głębokie, że trudno się zmobilizować do prostych rzeczy, to jest czas, żeby poszukać kogoś do rozmowy. Psychoterapia nie jest dla słabych. Jest dla tych, którzy wreszcie chcą żyć, a nie tylko przetrwać kolejny kwartał.

Jeśli czujesz, że to też twój problem, zapraszamy do kontaktu. Centrum Psychoterapii Kalejdoskop Zmian oferuje psychoterapię indywidualną dla mężczyzn i kobiet. Specjalizujemy się w terapii uzależnień behawioralnych, ale pomagamy też w innych trudnych sytuacjach. Pierwsza konsultacja to rozmowa, bez zobowiązań i bez oceniania.

Autorka tekstu


Aleksandra Pawelska
Psycholog, psychoterapeutka CBT i DBT.

Przewijanie do góry