Dlaczego mężczyźni nie chodzą na terapię?

W gabinetach terapeutycznych mężczyźni to tylko 30% pacjentów.
Tymczasem, to kobiety słyszą diagnozę depresji dwukrotnie częściej.  Mogłoby to sugerować, że mężczyźni mniej cierpią psychicznie, ale statystyki pokazują coś zupełnie innego. Terapia dla mężczyzn to trudny temat, w tym artykule próbujemy zrozumieć dlaczego tak jest. 

Dlaczego terapia dla mężczyzn jest tak trudna?

W Polsce każdego dnia życie odbiera sobie średnio 13 osób. Jedenaście z nich to mężczyźni. Ta ponura statystyka, jasno wskazuje na to, że mężczyźni z trudem siegają po pomoc. Dzieje się to najczęściej dopiero wtedy, gdy stoją na krawędzi większego kryzysu. 

Kiedy mężczyźni trafiają do gabinetu

Mężczyźni przychodzą do specjalisty w ostrym kryzysie, gdy coś się posypało. Gdy trzeba ratować związek, pracę albo zdrowie.

Kryzys nie pojawia się z dnia na dzień. Narasta latami – w związku, w pracy, w relacji z samym sobą. Problem w tym, że mężczyźni zaczynają szukać pomocy najczęściej wtedy, gdy jest już bardzo źle, i stoją na krawędzi katastrofy: utraty pracy, związku. Lub wtedy, gdy ta katastrofa właśnie się wydarzyła. 

Dlaczego mężczyznom trudno zacząć terapię?

Nie ma jednej odpowiedzi. Specjaliści z Centrum Psychoterapii Kalejdoskop Zmian wskazują na kilka czynników, które często wystepuja równolegle. 

1. Tłumienie emocji od dzieciństwa

Chłopaki nie płaczą” „Weź się w garść” „Nie bądź beksą.” Takie komunikaty słyszą chłopcy od najmłodszych lat – w domu, w szkole, na boisku. Z czasem tłumienie emocji staje się automatyczne. Mężczyzna przestaje być świadomy tego, co czuje – bo od dawna ćwiczył, żeby nie czuć. To odcięcie w dalszej perspektywie odcina też od przyjemności, a stąd prosta droga do depresji. 

2. Wzorzec „twardego faceta” z kultury popularnej

Superman, James Bond, Braveheart, John Wick – najpopularniejsze filmy świata pokazują mężczyznę, który nigdy się nie waha, nie czuje lęku, nie prosi o pomoc. Zawsze wie, co zrobić. Nigdy nie potrzebuje nikogo. To wzorzec tak oderwany od życia, że większość mężczyzn czuje się przy nim chronicznie niewystarczająca.

3. Nieobecny ojciec

Polskie pokolenia wychowywały się w domach bez aktywnego ojca – emocjonalnie wycofanego lub po prostu nieobecnego. Skutek jest taki, że chłopcy uczyli się regulować emocje od swoich matek. To dobry punkt startowy, ale niewystarczający – bo brakuje wzorca tego, jak sobie radzić „po męsku”. Psycholodzy wskazują, że trauma wojenna, komunizm i alkoholizm poprzednich pokoleń przenoszą się transgeneracyjnie i ten brak ojca nie jest przypadkowy, to dziedziczony deficyt. 

4. Wstyd jako fundament tożsamości

Wielu mężczyzn nosi w sobie głęboko ukryte, często nieuświadomione poczucie wstydu. Pójście po pomoc jest odczuwane jako dowód na to, że „coś ze mną nie tak”. Terapia przestaje być szansą, a staje się potwierdzeniem problemu. W głowie brzmi to mniej więcej tak: poszedłem po pomoc, więc jestem słaby – a słabość to nie jest coś z czym ja chce się identyfikować. 

5. Przekonanie, że poradzisz sobie sam

„Ja sobie dam radę” to zdanie, którym mężczyźni potrafią żyć przez dekady. Prośba o pomoc jest traktowana jako udowodnienie własnej słabości.  Samowystarczalność staje się jednak pułapką, w której poczucie osamotnienia odbiera nie tylko siłę do codzinnych zadań, ale uszkadza tez poczucie własnej wartości.

 

Jakie są ukryte koszty tłumienia emocji ?

Stłumione emocje nie znikają. Są jak balon, który usiłuje się wepchnąć pod wodę. Nie ma szans, żeby nie wystrzelił.   

Badania z zakresu neuropsychologii pokazują, że kora przedczołowa – odpowiedzialna za hamowanie reakcji emocjonalnych – zużywa do tego ogromne zasoby poznawcze. To jest bardzo energetycznie kosztowne. 

 Tłumienie złości i unikanie przeżywania innych „trudnych” emocji, sprawia również że przytłumione zostają też inne przeżycia: sponitaniczna radość, wdzięczność, odczuwanie przyjemności. Stąd prosta droga do głębszych zaburzeń.

Wybuchy złości 

Złość, która nie jest wyrażana, kumuluje się. W końcu mężczyzna wybucha – i to już nie jest złość, ale agresja. Otoczenie reaguje krytyką i odrzuceniem. Wniosek: emocje są niebezpieczne i lepiej je trzymać w ryzach. Koło się zamyka.

Problem z granicami

Kto od dziecka uczył się nie wyrażać sprzeciwu, ma trudność z mówieniem „nie” – w pracy, w związku, wszędzie. W pracy bierze na siebie coraz więcej, aż do wypalenia. W związku gromadzi frustrację, którą odkłada na później. „Później” zwykle oznacza kryzys.

Wstyd, który pali w środku i unieruchamia.

Gdy to, co mężczyzna czuje w środku, jest inne od tego, jak się zachowuje na zewnątrz, pojawia się chroniczne poczucie nieautentyczności. Terapeuci opisują to jako wstyd osadzony głęboko w tożsamości – nieuświadomiony, ale bardzo realny. Często ten wstyd leży u podłoża większości kryzysów, z jakimi mężczyźni trafiają do gabinetu. 

Kryzys 4-tej dekady

Dlaczego kryzys przychodzi często w okolicach 40tych urodzin?. Wcześniej mężczyzna jest skupiony – na nauce, karierze, budowaniu rodziny. Mechanizmy radzenia sobie trzymają się jako tako. Potem coś się zmienia.

Mężczyzna ma wtedy nierzadko pracę, pozycję, osiągnięcia. Ale relacje są pozorne, a życie emocjonalne – uśpione od lat. Wystarczy jeden trudniejszy moment w związku albo potknięcie w pracy, żeby okazało się, że wszystko, co budował, stoi na kruchym fundamencie.

W tym wieku pojawia się pytanie, które nie ma prostej odpowiedzi: kim właściwie jestem poza tym, co robię?

Badania przeprowadzone przez Fundację Musculinum pod kierunkiem Jacka Masłowskiego pokazały, że dla większości ankietowanych mężczyzn głównym źródłem poczucia siły jest miłość kobiety. W analogicznych badaniach wśród kobiet miłość mężczyzny nie znalazła się nawet w pierwszej piątce. To pokazuje, jak bardzo mężczyźni opierają się na związku – i jak kruche staje się to oparcie, gdy związek zaczyna się sypać.

Zanim mężczyzna trafi do gabinetu.

Większość mężczyzn nie idzie po pomoc od razu. Najpierw próbują radzić sobie swoimi metodami, które przynosza krótka ulgę – przerwę od niepokoju, trudnych przeżyć. Terapeuci uzależnień obserwują powtarzające się wzorce tych metod. Sprawdź, czy któryś nie dotyczy Ciebie.

Intensywny sport – trening trzy, cztery razy w tygodniu, triatlony, siłownia. Sam w sobie sport jest zdrowy i reguluje emocje – ale gdy zajmuje całe wieczory i wypiera życie rodzinne, staje się ucieczką.

Alkohol i inne substancje – piwo po pracy, marihuana wieczorem. Dają ulgę, ale regulacja emocji przy ich pomocy jest powierzchowna. Wzmacniają izolację od bliskich.

Gry i ekrany – wieczorny rytuał przy komputerze jako „czas dla siebie”. Relacja partnerska odsuwa się na drugi plan. Dystans narasta niezauważalnie.

Kompulsywne zachowania seksualne – pornografia, czaty. Nierzadko przeplatają się z innymi zachowaniami i używkami. Przekładają się na życie seksualne w związku.

Hazard i ryzyko – silne bodźce jako zastępstwo emocji. Krótkotrwałe pobudzenie tam, gdzie przez lata panowała emocjonalna pustka.

Przepracowanie – praca daje poczucie sprawczości i sens. Jest też bezpieczna – nagradzana, przewidywalna. Wszystko inne schodzi na dalszy plan.

Te zachowania łączy jedno: krótkotrwale przynoszą ulgę, długotrwale pogłębiają problem. Mężczyźni często przełączają się między nimi. Im bardziej utrwala się mechanizm unikania, tym trudniej wyjść z uzależnienia i tym dalej do gabinetu terapeuty.

terapia dla mężczyzn

Czym jest terapia dla mężczyzny?

Psychoterapia nie jest miejscem, gdzie trzeba opowiadać o dzieciństwie i płakać. To praca – konkretna, ukierunkowana, często trudna. Zaczyna się od tego, z czym mężczyzna przychodzi. Od kryzysu, od problemu, od tego, co boli tu i teraz.

Rozumienie własnych emocji, wyznaczanie granic, budowanie autentycznych relacji – to umiejętności, których większość mężczyzn nigdy nie miała okazji się nauczyć. Nie dlatego, że są słabi. Dlatego, że nie mieli sie tego od kogo nauczyć. Terapia to miejsce, gdzie można tę lukę nadrobić.

W Centrum Psychoterapii Kalejdoskop Zmian praca z mężczyznami zaczyna się od kryzysu – bo najczęściej właśnie z tym mężczyźni przychodzą. Dopiero gdy kryzys zostaje opanowany, otwiera się przestrzeń na głębszą pracę: na zrozumienie, skąd się wziął i jak żyć inaczej.

Jeśli czujesz, że to też twój problem, zapraszamy do kontaktu.
Centrum Psychoterapii Kalejdoskop Zmian oferuje psychoterapię indywidualną dla mężczyzn i kobiet. Specjalizujemy sie w terapii uzależnień behawioralnych, ale również pomagamy w innych problemach. Pierwsza konsultacja to rozmowa – bez zobowiązań i bez oceniania.

Autorka tekstu


Aleksandra Pawelska
Psycholog, psychoterapeutka CBT i DBT.

Przewijanie do góry